Co to AI oznacza dla dyspozytorów?
Kolej w Polsce bardzo szybko się zmienia. Coraz więcej pociągów, presja na punktualność, a do tego zalew danych operacyjnych, których nie da się już ogarnąć starymi metodami. Nasze dotychczasowe narzędzia po prostu przestają wystarczać. W samym środku tego zamieszania jesteśmy my. To dobry moment, żeby bez owijania w bawełnę porozmawiać o technologii, która lada chwila zmieni naszą codzienną pracę:
o sztucznej inteligencji.
AI na kolei budzi sporo obaw, co jest zupełnie zrozumiałe w naszym dość konserwatywnym środowisku. Ale jeśli przyjrzymy się temu z bliska, wniosek jest jeden: algorytmy nie zabiorą nam etatów. Mogą za to stać się najlepszymi asystentami, jakich do tej pory mieliśmy. Pora przestać tylko gasić pożary, a zacząć z wyprzedzeniem zarządzać ruchem.
Linie, szlaki, stacja - osobowy
Żeby zrozumieć rolę AI, zróbmy krok w tył i przypomnijmy sobie, kim tak naprawdę jesteśmy. Często spłyca się naszą pracę do zadań dyżurnego ruchu. I jasne, dyżurny dba o bezpośrednie bezpieczeństwo na swojej stacji (działa tu i teraz), ale my operujemy na zupełnie innym poziomie.
Nie patrzymy na semafor za oknem. Przed oczami mamy sieć linii i szlaków w systemach. Jesteśmy architektami tej sieci, a nasze zadanie to w dużej mierze rozwiązywanie jednej wielkiej łamigłówki logistycznej. Musimy zdecydować, jak puścić objazdem opóźniony pociąg pasażerski, żeby przy okazji nie zablokować pięciu składów towarowych. To wymaga potężnej wiedzy o szlakach, taborze i ludziach. I właśnie w tym gąszczu setek zmiennych, z którymi ludzki mózg po prostu wymięka, sztuczna inteligencja sprawdzi się idealnie.
Dlaczego maszyna potrzebuje człowieka?
Słysząc hasło „sztuczna inteligencja”, wielu z nas od razu myśli o pełnej automatyzacji, która po prostu nas wyeliminuje. To błąd.
Automatyzacja to sztywna zasada - np. samoczynna blokada liniowa rzuca sygnał „stój”, gdy tor jest zajęty, i nie szuka żadnych innych opcji. AI działa inaczej: uczy się na historycznych danych o opóźnieniach czy usterkach i na tej podstawie wyciąga wnioski.
W naszej codziennej pracy dążymy do wdrożenia tzw. modelu doradczego. Jak ma to wyglądać w praktyce?
- System przelicza tysiące zmiennych i prognozuje sytuację na sieci.
- Podrzuca nam gotowe, optymalne warianty (np. sensowne scenariusze objazdów).
- Dyspozytor patrzy na to, korzysta ze swojego doświadczenia i podejmuje ostateczną decyzję.
W takim układzie AI robi za naszego asystenta, który po prostu odcina informacyjny szum. Gdy tor zostaje nagle zamknięty, algorytm w 3 sekundy sprawdzi dostępność 50 maszynistów i 20 lokomotyw, dając nam na tacy gotowe opcje. My, z telefonem i ołówkiem w ręku, potrzebowalibyśmy na to pół godziny. Odpowiedzialność i ostatnie słowo i tak zawsze zostaną po naszej stronie.
Koniec niespodzianek: Predykcja czasu pracy
Każdy z nas zna ten scenariusz: przez problemy z przepustowością i zatory na szlakach, służba drastycznie się wydłuża. W efekcie pociąg staje w polu, bo drużynie trakcyjnej kończą się godziny. Ratunkowe szukanie podmiany i wysyłanie ludzi taksówkami w środek niczego to stres, koszty i jeszcze większe opóźnienia. Najczęściej dowiadujemy się o tym w ostatniej chwili, gdy maszynista rzuca przez telefon, że za godzinę musi zejść ze składu.
I tutaj dobrze skrojone AI mogłoby uratować sytuację. System śledzący ruch na żywo nakładałby zatory na szlakach na dostępne czasy pracy ludzi. Z odpowiednim wyprzedzeniem rzuciłby komunikat: „Przy obecnych korkach ten pociąg nie dojedzie w swoim limicie czasu. Szykuj podmianę na stacji za 50 km”. Program nie wyręczy nas w myśleniu, ale da nam bezcenny czas na reakcję.
Od gaszenia pożarów do przewidywania awarii
Usterki, awarie, wypadki - dla nas to norma. Problem w tym, że dziś najczęściej dowiadujemy się o nich, gdy pociąg już utknie na szlaku. Wdrożenie AI ma szansę to zmienić. Nie mówimy tu o czymś, co już mamy pod ręką, ale o kierunku, w którym po prostu musimy pójść jako branża.
Chodzi o systemy predykcyjne podpięte pod urządzenia przy torach czy systemy takie jak ETCS. AI, wyłapując anomalia z czujników, mogłoby nas ostrzec o ryzyku awarii, zanim ta w ogóle wystąpi.
A co, jeśli szlak i tak zostanie zablokowany? Tutaj maszyna pomoże nam przeliczyć na szybko:
- Które trasy alternatywne nie są zapchane.
- Czy nasz ciężki, 3-tysięczny skład towarowy podjedzie pod górę na proponowanym objeździe.
- Która drużyna ma w ogóle znajomość tego odcinka.
- Jakie są priorytety na sieci.
Gdy system wypluje nam gotowy wariant zamiast chaosu meldunków, o wiele szybciej wrócimy do rozkładu. To powinien być nasz cel.
AI na Twoim biurku, czyli sztuka promptowania
Żeby zacząć z tego korzystać, nie musimy wcale czekać na potężne systemy wdrożone przez zarządców. Proste narzędzia oparte na sztucznej inteligencji możemy uruchomić na naszych komputerach już teraz.
Kluczem jest tu tzw. promptowanie, czyli umiejętność wydawania precyzyjnych poleceń modelom językowym. Uczciwie powiedzmy - spora część naszej zmiany to biurokracja, instrukcje i raporty. AI świetnie sobie z tym radzi.
- Możesz poprosić asystenta o wyciągnięcie konkretnego paragrafu z grubej instrukcji Ir-1.
- Możesz wrzucić mu kilka chaotycznych notatek z dyżuru i kazać złożyć z tego sensowny, profesjonalny wpis do raportu.
- Możesz poprosić o przygotowanie trudnego pisma do przewoźnika.
Jest tylko jedna twarda zasada: bezpieczeństwo. Do publicznych narzędzi nie wrzucamy żadnych danych osobowych, tajemnic firmowych czy drażliwych szczegółów z operacji. Model robi za nas tylko brudnopis, ale to my to czytamy, poprawiamy i bierzemy za to odpowiedzialność.
Czas na cyfrową zmianę warty
Kolej potrzebuje zmiany myślenia. Jeśli zrzucimy na algorytmy najnudniejsze i powtarzalne zadania, zmniejszymy przebodźcowanie, z którym walczymy na każdej zmianie. Będziemy mogli skupić się na tym, co robimy najlepiej: na rozwiązywaniu grubszych zagadek logistycznych na sieci.
Czy sztuczna inteligencja nas zastąpi? Nie. Nie ma intuicji i nie potrafi improwizować w sytuacjach, które u nas na dyżurze zmieniają się z minuty na minutę. Prawda jest jednak taka, że szybciej zastąpi nas inny dyspozytor - taki, który nauczył się z tych nowych narzędzi korzystać.
Zależy nam na tym, żeby nikt w naszej branży nie został z tymi nowinkami sam. Dlatego powoli pracujemy nad programem wdrożeniowym, który krok po kroku pomoże nam wszystkim oswoić się z AI.
Nie ma co się zamykać na nowości. Twój nowy asystent czeka na polecenia - czas zacząć z nim współpracować.
M. S.